Polska w ESA – czyli o co w tym chodzi

Polska w Europejskiej Agencji Kosmicznej? Wciąż wielu twierdzi, że lepiej wystrzelić posłów w kosmos niż zajmować się tym tematem na poważnie. A jednak zmierzamy w kierunku uczestnictwa w wielkim przemyśle kosmicznym – choć dość chwiejnym krokiem.

Dość niedawno, bo 13. lutego 2012 roku, Polska flaga widniała w Gujanie Francuskiej pośród kilku innych – i bynajmniej nie mówię jedynie o flagach na masztach. Nasza flaga dumnie powiewała podczas startu rakiety Vega z PIERWSZYM POLSKIM SATELITĄ – PW-Sat. O satelicie pisałem już wielokrotnie, gdyż miałem okazję pracować nad projektem przez kilka ostatnich lat (dokładnie od 2007 roku). Jest to satelita niewielki, ale jednocześnie ważny z punktu widzenia mojego rozwoju i kariery. A także wielu innych osób biorących udział w projekcie.

Wspominam o tym, gdyż przed 13. lutego 2012 Polska była jednym z nielicznych już krajów w Europie, a także w światowej czołówce krajów rozwijających się oraz rozwiniętych, który nie miał swojego satelity na orbicie. Ten fakt jest jedynie potwierdzeniem naszego opóźnienia względem innych krajów. Ale nie chodzi tutaj tylko o opóźnienie “technologiczne” – ale przede wszystkim o świadomość istnienia przemysłu, który w 2011 roku łącznie operował kwotą około 260 mld $. W artykule pt. “PR sektora kosmicznego – po co i komu?” zawarłem wyjaśnienie dotyczące przemysłu oraz świadomości społeczeństwa i polityków co do wykorzystania technik satelitarnych.

Kwota 260 mld $ wygląda dosyć poważnie. Ale co się w niej zawiera? Przede wszystkim usługi satelitarne (58%), satelity (8%), wyniesienie satelitów na orbitę (3%) oraz segment naziemny (31%). W ogólnej świadomości społeczeństwa satelity są postrzegane jako “kosmicznie” drogie urządzenia. Ale jak widać po procentowym udziale poszczególnych elementów układanki, zajmują one jedynie 8% całego budżetu. Wniosek – przemysł kosmiczny to nie tylko budowanie satelitów i prowadzenie badań w przestrzeni kosmicznej (które pochłaniają około 6-7% całego budżetu).

Stawiam pytanie: czy Polska powinna uczestniczyć w przemyśle kosmicznym? Ja znam odpowiedź. Wiele argumentów, z którymi się zgadzam, zostało opisanych na portalu Kosmonauta.net w artykule pt. “Korzyści płynące z przystąpienia Polski do ESA“. Serdecznie zachęcam do zagłębienia się w artykuł, który dokładnie prezentuje to, co możemy stracić, jeżeli nie przystąpimy do ESA w najbliższym czasie.

A może się tak stać, jeżeli w budżecie nie znajdą się pieniądze na składkę członkowską, która wynosi nieco ponad 30 mln € rocznie. A to jest równoważne z bardzo niewielkim kawałkiem autostrady, które w ostatnich latach powstają w Polsce. Ja także chciałbym uczestniczyć w dzieleniu tego “tortu kosmicznego”, ale jeżeli nie będę w stanie stworzyć konkurencyjnego przedsiębiorstwa pracującego na równych prawach z moimi zagranicznymi kolegami, to niestety szansa przepadnie na wiele lat i być może będę zmuszony szukać wsparcia za granicą. Europejska Agencja Kosmiczna daje przede wszystkim możliwość uczestnictwa w projektach, których celem jest wytworzenie technologii, która trafia potem do komercyjnych zastosowań. ESA jest dla mnie niezbędna z powodu choćby otworzenia rynku i możliwości udziału w międzynarodowych przedsięwzięciach. A przede wszystkim jest potrzebna do tego, aby pokazać partnerom z innych krajów, że przedsiębiorstwo jest w stanie wytwarzać zaawansowane technologie – dzięki temu można zdobyć zaufanie i otworzyć sobie drogę do współpracy z firmami (już nawet bez udziału ESA).

Zachęcam wszystkich do zapoznania się z Petycją do Prezesa Rady Ministrów, która jest dostępna na stronie akcji. Można ją tam także podpisać, do czego szczególnie zachęcam.

Członkostwo w ESA to szansa dla Polski, szansa dla ludzi, szansa dla biznesu.

Bookmark the permalink.

Comments are closed