PR sektora kosmicznego – po co i komu?

Co myśli najpopularniejszy Polak, czyli statystyczny Kowalski, o kosmosie? Pewnie od razu na myśl przychodzą mu amerykańskie wahadłowce, Jurij Gagarin, łaziki marsjańskie… no i widzi przed swoimi oczami grupę szalonych naukowców, którzy pracują nad “różnymi dziwnymi urządzeniami”, które z jego punktu widzenia, nie mają żadnego zastosowania poza tym “naukowym”.

Ale czym właściwie jest „współczesny kosmos”? Czy ten eksponowany przez media „naukowy kosmos” jest rzeczywiście dominujący?

Rozpocząć należałoby od wyjaśnienia czegoś nowego w Polsce – terminu „przemysł kosmiczny”. Tak – słowo „przemysł” nie zostało tutaj przypadkowo użyte. Dane z okresu ostatnich lat pokazują, że ten sektor stale rośnie i to bez większego względu na występowanie tzw. kryzysu. Na wykresie widać, że w 2009 roku sektor kosmiczny (mowa o publiczno-prywatnym) był wart ponad 160 mld dolarów w skali świata! Dane z 2011 roku (jeszcze czekam na ich oficjalne opublikowanie) mówią już o 260 mld dolarów.

źródło: Longsdon, Policy Rationales for Space Activities, ISU, SSP11, 2011, Graz, Austria

źródło: Longsdon, Policy Rationales for Space Activities, ISU, SSP11, 2011, Graz, Austria

A gdzie jest nauka?

Nauka zajmuje… jedynie około 6%. Czyli w 2011 roku na naukę poszło około 15 mld dolarów. I te kilka procent jest pokazywane w mediach, natomiast nie mówi się o reszcie – czyli 94%. Czy wciąż można postrzegać kosmos jedynie przez pryzmat projektów naukowych? Ja jestem zdania, że nie. Kosmos to już nie tylko nauka, to przede wszystkim biznes. Setki firm, instytucji inwestuje w infrastrukturę naziemną i kosmiczną, która pozwala na wykreowanie oczekiwanych produktów z których korzystamy praktycznie każdego dnia.

No dobrze, a w takim razie z jakich produktów korzystamy?

Trywialnym przykładem jest popularna nawigacja satelitarna, zwykle nazywana GPS-em. GPS jest to amerykański wojskowy system nawigacyjny, który wykorzystuje armia USA (jak i wybrani sprzymierzeńcy) w swoich działaniach. Natomiast USA zdecydowało się udostępnić dla cywilów sygnał GPS do zastosowań niemilitarnych. Dzięki temu już za kilkadziesiąt złotych można stać się posiadaczem podstawowego odbiornika GPS. Oczywiście cywile mają pewne ograniczenia wynikające z założeń bezpieczeństwa dotyczącego wykorzystania tego systemu. Ale wróćmy do samego systemu jako produktu. Większość z nas korzysta z GPS-a bezpośrednio (telefon komórkowy, samochód, itd.). Natomiast praktycznie wszyscy korzystamy z tego systemu pośrednio. Mam tutaj na myśli m.in. autobusy, pociągi (no, może jeszcze nie wszystkie w Polsce), samoloty, statki, transakcje bankowe czy też geodezja. Jeżeli mamy takie szerokie spektrum wykorzystania systemu GPS, to czy za to płacimy? Odpowiedź: NIE. Korzystamy z sygnału GPS całkowicie za darmo, płacimy „jedynie” za odbiorniki (tutaj często są ukryte licencje do wykorzystania amerykańskiego systemu) oraz oprogramowanie. Dzięki temu otrzymujemy bardzo ciekawy i użyteczny produkt. Ile jest wart? Odsyłam do google-a – wartość jest dosyć zaskakująca.

A co by się stało, gdyby nagle zabrakło GPS-a?

Z pewnością wprowadziłoby to dość duży chaos na świecie, pomimo procedur przewidzianych na taką ewentualność. Czy jest alternatywa? Jeszcze nie w pełni funkcjonująca – ale już wkrótce będzie w pełni uruchomiona. Mowa tutaj o rosyjskim systemie GLONASS, a za kilka lat także GALILEO (Polska tutaj się także dokłada!). Istnieje także chiński system nawigacyjny, ale nie jest on dostępny z terytorium Polski.

Czy są inne przykłady zastosowania technologii kosmicznych, z których korzystamy każdego dnia?

Oczywiście. Wystarczy podać przykład obrazowania Ziemi. Obecnie wielkie gospodarstwa rolne – w zasadzie firmy produkujące żywność – stosują obserwacje własnych pól uprawnych w celu podniesienia jakości plonów jak i ich ilości w danym roku. Satelity obserwują dany obszar, po czym dokonywana jest analiza obrazu i dzięki temu można przedsięwziąć odpowiednie środki, aby konkretny obszar pola poddać zabiegom pielęgnacyjnym w celu podniesienia jakości rosnącego produktu. Tych przykładów jest znacznie więcej… odsyłam do haseł „obserwacje satelitarne Ziemi”, „space applications”, etc.

Czy kosmos jest wciąż „naukowy”?

Już nie. Odkąd ludzie zaczęli dostrzegać korzyści płynące z jego komercyjnego zastosowania, odtąd powstało (i wciąż powstaje) wiele firm, które zajmują się dostarczaniem gotowych produktów.

Czy kosmos jest drogi?

Zależy z czyjego punktu widzenia. Jeżeli spojrzymy na kwoty wydawane na jednego satelitę, to często wydaje się, że jest to już szczyt możliwości „marnotrawienia” funduszy. Jednakże koszt produkcji sprzętu w skali świata to jedynie kilkanaście procent całego światowego „kosmicznego” budżetu. Największą wartością odznacza się sektor usług kosmicznych. Satelita – który często wydaje się bajecznie drogim urządzeniem – jest jedynie swoistym narzędziem w realizacji zadań biznesowych. To narzędzie ma zarabiać na siebie i na właściciela.

Kosmos jest dla ludzi, kosmos jest dla nas wszystkich i kosmos jest wśród nas.

Dlaczego Polska wciąż nie zarabia na kosmosie?

Myślę, że wciąż brakuje przekonania do wykorzystania kosmosu. Należałoby promować wykorzystanie tego sektora do budowy gospodarki, do zwiększenia bezpieczeństwa obywateli i państwa, a także do najzwyklejszego zarabiania pieniędzy.

Na koniec zapraszam wszystkich do zapoznania się z ciekawym materiałem mówiącym o promocji i wizerunku sektora kosmicznego w Polsce.

Dyskusja „PR sektora kosmicznego – sztuka dla sztuki?” from KrakowPR on Vimeo.

Bookmark the permalink.

Comments are closed